No title

Aktywny Styl Życia

 Strona Główna  |  O nas  |  Księga Gości  |  Linki

Kontakt  

Untitled

POLECAMY

Wyprawa Rowerowa - South America Expedition

ZAGLOSUJ NA NAS

TopLista - Wyprawy Rowerowe

Rowery

forum rowerowe

Rower, kolarstwo, turystyka rowerowa

 

Moj Pierwszy Raz - czyli Skrzyczne, Salmopol x 2 i do żródeł Wisły.

Autor: Malwa  (09.07.2008)  


Kolejką linową z rowerem na Skrzyczne Zaczęło się od opowiadań Pawła o wyprawach rowerowych, w jakie często udaje się z bratem, od przeglądania relacji z podobnych wypraw, no i w końcu udało się namówić mnie na mały wypad w góry oczywiście rowerem. Najpierw pojawiły się wątpliwości czy dam rade utrzymać takie tempo, jakie może nadać mi ktoś, kto przejechał tyle świata na rowerze, ale potem, pomyslałam czemu nie, warto spróbować czegoś nowego. No i wyruszyliśmy na trzy dniowy wypad w Beskidy, to był mój mały początek.

Z rowerami na wierzchołku Skrzycznego 1257m n.p.m.  W drodze z dużego na Małe Skrzyczne  W drodze z dużego na Małe Skrzyczne
W drodze z dużego na Małe Skrzyczne
 W drodze z dużego na Małe Skrzyczne  W drodze z dużego na Małe Skrzyczne  

Malinowksa SkałkaNasza droga zaczęła sie w Szczyrku, zaplanowaliśmy zjazd ze Skrzycznego. Jeszcze na dole nie wiedziałam co mnie czeka, może nie brałam tego tak na poważnie, przecież w końcu gdzieś tam sie tym rowerem pomykało po leśnych ścieżkach, w rodzinnym mieście ale to nie było to samo. Na szczyt dostaliśmy sie kolejką wraz z naszymi dwoma kółkami, już sam wjazd z rowerem w ramionach zdawał się być dla mnie nierealny, ale udało się i wcale nie było tak źle. No i stanęliśmy na szczycie na wysokości 1257 m n.p.m. to była dopiero mała część naszego wypadu, a na dodatek zaczęło padać. Myślę że dopiero wtedy można było zobaczyć w moich oczach strach... w głowie zaczęły kłębić się myśli jak zjadę w dół po mokrej ziemi, śliskich kamieniach, a może nawet błocie. Przez myśli przeszło mi nawet, że może lepiej będzie zjechać na dół z powrotem kolejką. Za to Paweł zachował zimną krew co bardzo się opłaciło, bo po krótkim czasie deszcz przestał padać, a zza chmur wyszło piękne słońce zapowiadając dobra pogodę.

W drodze na Małe Skrzyczne  Podjazd pod Malinów 117m n.p.m.  Podjazd pod Malinów 117m n.p.m.
W drodze na Małe Skrzyczne
 Malinowska Skałka  Zjazd ze Skrzycznego

Skrzyczne rowerem 1257m n.p.m.Tak więc trzeba było ruszać dalej, gdzie czekało mnie prawdziwe wyzwanie. Panika zaczęła się już w momencie, gdy zobaczyłam drogę, którą mieliśmy zjechać. Wcześniej jak jeździłam rowerem to droga którą wybierałam zawsze była łatwa, przeważnie jakaś uliczka, ewentualnie leśna ścieżka, a teraz czekał mnie ekstremalny zjazd po kamieniach i wybojach... . Kilka pierwszych prób ruszenia z miejsca po kamienistym podłożu kończyło się szybkim schodzeniem z roweru. Bałam się, że nie ujadę i przewrócę na kamieniach, które przy każdym moim ruchu przesuwały sie pod kołami jak chciały. Musiałam jednak, przezwycięrzyć strach, spojrzałam na Pawła jak bez trudu pomyka w dół i wtedy dotarło do mnie, że to nie może być aż tak trudne, no i udało się, zapanowałam nad niestabilnym gruntem i dałam rade. To było wspaniałe zjeżdżałam w dół omijając dziury i kamienienie i wcale się nie bałam. Wystarczyło tylko pokonać strach i dalej było juz coraz lepiej. Pierwszy dzień zakończył się sukcesem, zjazd ze Skrzycznego mieliśmy za sobą.

Skrzyczne rowerem  Skrzyczne rowerem  Skrzyczne rowerem
Malinowska Skałka
 Malinowska Skałka  Malinowska Skałka

Jaskinia Malinowska - wejścieKolejnego dnia wyruszyliśmy znowu ze Szczyrku tym razem wkierunku źródeł Wisły. Najpierw musieliśmy pokonać przełęcz Salmopol czyli wjechać na wysokość 934 m n.p.m. . Wydawało się to dla mnie proste ale nie było, co okazało sie potem, gdy w najstromszych momentach nogi odmawiały posłuszeństwa i pedałowały coraz woAbstrakcjalniej, na szczęście Paweł miał na tyle sił że mógł ciągnąć za sobą obładowaną przyczepkę i jeszcze mnie troszkę popchać :) Potem sam zjazd z przełęczy był już samą przyjemnością, w sumie to można powiedzieć sielanką w porównaniu do dnia poprzedniego, bo po asfalcie. Takim sposobem znaleźliśmy się w Wiśle na wysokości około 430 m n.p.m., ale to nie był koniec czekała na nas jeszcze droga w górę wzdłuż rzeki Wisły, aż do jej źródła. Była to przyjemna droga fakt, że pod górę ale szum drzew i wody wynagradzał wysiłek i dodawał sił w nogach, jakby pchał do przodu by zobaczyć skąd się wydobywa. Tak dotarliśmy do celu, chwila odpoczynku, i znów pomykaliśmy w dół do miasta na nocleg by wypocząć, bo następnego dnia czekał nas jeszcze jeden dzień jazdy.

Podjazd pod Malinowksa Skałka 1152m n.p.m.  U źródeł Wisły  Ja i moje drugie Ja  Podjazd pod Malinów 1117m n.p.m.

Ostatniego dnia czekało nas powtórne pokonanie przełęczy Salmopol tylko od drugiej strony, aby dostać się do Szczyrku, a z stamtąd do Wilkowic i pociągiem do domu. Dopiero tego dnia poczułam zmęczenie, bolały nogi, ręce po prostu brakowało formy, ale byłam szczęśliwa wsiadając do pociągu bo już wiedziałam, że ten mój pierwszy raz nie był ostatni. Tak zakończyliśmy naszą mała wycieczkę.

MalwaWszystkim gorąco polecam takie oderwanie się od rzeczywistości, to o wiele lepsze niż leniwe przeciąganie sie w fotelu. Wyjdźmy naprzeciw naturze po obcujemy z nią troszkę, bądźmy aktywni, to o wiele lepszy odpoczynek i na pewno zdrowszy. Ja też niechciałam spróbować ale teraz wiem, że się opłacało, dałam się wyrwać i cieszę się z tego. To taka frajda, całkiem coś innego niż jazda po prostej drodze, wymaga troszkę więcej umiejętności, uważności i pewności siebie, ale dzięki temu można zmierzyć się z samym sobą. I o to chyba właśnie chodzi, żeby pokonać to, co nas ogranicza, żeby wyjść naprzeciw wyzwaniu, zrobić coś innego niż dotychczas. Kiedyś nie pomyślałam nawet o tym, że pojadę gdzieś dalej rowerem niż do lasu na wycieczkę, czy po bułki do sklepu, a dziś planuje z Pawłem gdzie pojedziemy za miesiąc czy za rok.

 

No title

Zdjęcia Panoramiczne . Noclegi . Sakwy Rowerowe

Copyright © 2008 www.aktywnie.org